
W ziołolecznictwie, podobnie jak w innych dziedzinach życia, moda się zmienia. Czasem jakaś roślina staje się prawdziwą gwiazdą i uznaje się ją za remedium na wszelkie dolegliwości. Inna znowu zostaje zapomniana i mało kto się nią interesuje.
Jedną z odmian takiej zapomnianej trochę rośliny, zwaną „złotym deszczem”, uprawiałam przez lata w donicach dla ozdoby.
Mowa tu o uczepie rózgowatym (Bidens ferulifolia (Jacq.) ), który jest krewnym rosnącego dziko uczepu trójlistkowego (Bidens tripartita L.).

Uczep trójlistkowy (albo inaczej trójdzielny), krewniak mojego „złotego deszczu” z donicy, jest bardzo popularny w Rosji. Tradycyjnie używa się go tam w leczeniu dny moczanowej. U nas stosowany był niegdyś do usuwania kamieni nerkowych.
W
Pozharitskaya, O. N., et al. „Anti-inflammatory activity of a HPLC-fingerprinted aqueous infusion of aerial part of Bidens tripartita L.” Phytomedicine 2010;17.6:463-468
poczytać można, że w badaniach in vivo wykazano silne działanie przeciwzapalne ekstraktów z uczepu.
W publikacji
Shikov, Alexander N., et al. „Medicinal plants of the Russian Pharmacopoeia; their history and applications.” Journal of ethnopharmacology 154.3 (2014): 481-536O
przeczytałam o tym, że tym niepozornym, acz wielce mocarnym ziółkiem, wyleczono ponad 10 tysięcy ludzi w czasie epidemii czerwonki w jednej z chińskich prowincji.
Ziele uczepu trójlistkowego można kupić w sklepach zielarskich i popijać napar. Można też zebrać kwitnące ziele samemu, wysuszyć w przewiewnym miejscu w niezbyt wysokiej temperaturze i rozdrabniać tuż przed przygotowaniem.
Według rosyjskich zaleceń napar przygotowuje się z dwóch łyżeczek suszu zalanych szklanką wrzątku i odstawionych na 15 minut. Zażywa się jedną łyżkę naparu 3-4 razy dziennie przez dwa tygodnie.
Można uczepu trójlistkowego używać także do kąpieli przeciwzapalnej, dodając do niej 10g ziela i 100g soli morskiej.
Wyciągi z uczepu (maceraty wodne i olejowe) zapobiegają starzeniu się skóry. Znalazłam naukowe informacje o tym, że działa tak nie tylko uczep trójlistkowy, ale także uczep rózgowaty, czyli ten z balkonowej skrzynki.
Tym chętniej będę go teraz sadzić wiosną, by od czasu do czasu zaaplikować sobie z niego maseczkę przeciw zbyt wyraźnym oznakom, że maturę zdałam już dawno.
Zawsze bardzo podobała mi się w balkonowym uczepie to, że jego uschnięte, małe kwiatki znikały jakoś niepostrzeżenie i zawsze wyglądał tak, jakby jego kwiaty nigdy nie przekwitały. Mimo swojej delikatności to twardziel, odporny na upał, wiatr i deszcz. Potrafi dać sobie radę nawet z przymrozkami.
Niepozorny uczep jest niesłychanie sprytny. Ma nasiona zaopatrzone w kolce (tak zwane zadziory), które przyczepiają się do sierści zwierząt i do ubrań. Dzięki temu jego potomstwo może z łatwością emigrować bardzo daleko od miejsca urodzenia.
Bez paszportów, wiz i pieniędzy.

Lubię fotografować gaje oliwne w Toskanii. Ich srebrno-szary kolor ładnie współgra z ciemną zielenią cyprysów i jasną zielenią winnic.
Ekstrakty z liści oliwki zwiększają ruchomość stawów i likwidują ich ból.
Oliwkę europejską możemy uprawiać w domu w doniczce. Szkoda, że u nas nie da się ich uprawiać w ogrodzie. Choć, jeśli brać pod uwagę tegoroczne upały, to kto wie, jak będzie w przyszłości.
Drzewa oliwne dożywają 1000 lat. Wyobraźcie sobie, co mogą pamiętać niektóre drzewa oliwne rosnące w różnych miejscach świata.
Dlatego postanowiłam zastosować jej radę i jeść 1-2 świeże liście ruty po posiłku. Ma to ustrzec mnie przed zgagą i melancholią.
Dobrą porą na tę kurację będzie jesień. Maścią smaruje się bowiem 2-3 razy w tygodniu okolice nerek i wygrzewa się je przy otwartym kominku opalanym wiązem. Dlaczego wiązem, nie wiem. Ale, jak już mówiłam, po prostu wierzę Hildegardzie.
Ostrożeń warzywny nazywany jest też „czarcim żebrem” lub „pietra zielem”.
Nic zatem dziwnego, że jak pisze Syreniusz, „szatan zayźrząc (czyli zazdroszcząc) człowiekowi z tego ziela takowych ratunków uiadł mu korzeń”. I dlatego „na spodku korzenia samego znać iakoby zębami ukąsił”.
Pola kukurydzy oglądane nocą przy świetle księżyca wyglądają tajemniczo.
Odwar z „wąsów” kukurydzy jest od dawna stosowany w leczeniu dny moczanowej.
No chyba, że żonie pewnego nieco kochliwego pilota z wąsem, którego kiedyś miałam okazję poznać na imprezie u znajomych.

Bardzo lubię oregano, czyli lebiodkę pospolitą. Na Krecie spotkałam absolutnie obłędne, szczególnie aromatyczne, górskie oregano.
Pola zbóż przetykane bławatkami są jednym z moich ulubionych obrazów z dzieciństwa i wakacji na wsi.
Kwiaty bławatka są jadalne, warto więc wykorzystać ich piękną barwę i pokrój, dodając je do sałatek i innych potraw. Są nie tylko efektowne. Zawierają sole magnezu i potasu.
Cudowny aromat dzikich poziomek nie da się porównać z niczym innym. Mam to szczęście, że na mojej mazurskiej działeczce rosną. One i ogromny świerk zadecydowały, że w ogóle ją kupiłam.
Ogórecznik to kolejna, po miechunce (o niej
Robiono też pastę z posiekanych jaj na twardo i młodych listków ogórecznika z dodatkiem soli, octu i oleju. Kwiaty z cukrem stanowiły zaś popularny deser.
Dla tych, którzy boją się jednak alkaloidów pirolizydynowych jest dobra wiadomość. Olej z ogórecznika nie zawiera szkodliwych alkaloidów, a co więcej, jak można poczytać w