W młodości często borykałam się z zapaleniem pęcherza. Dzięki tej niemiłej przypadłości w 1987 roku podczas mojej podróży autostopem po Włoszech odkryłam bezpłatną toaletę na dworcu w Wenecji. Było to wielkim szczęściem w czasach, gdy dość wysoka pensja w Polsce wynosiła 40 USD. Wcześniej wydałam sporą część całkowitego budżetu na tę podróż płacąc za diabelnie drogą toaletę w Wiedniu. Przez kilka następnych lat zwiedziłam bezpłatne toalety w słynnych „restauracjach” z hamburgerami w wielu odwiedzanych przeze mnie w tamtych czasach miastach Europy.
Wizyty u urologów kończyły się tonami leków, z których jeden został nawet dla mnie sprowadzony z zagranicy. Ale problem powracał. Wreszcie pewnego dnia lekarz, do którego udałam się chyba setny raz, powiedział: „I co ja z Panią zrobię. Ja nic już innego dla Pani nie mam. Może niech Pani idzie w zioła”.
Więc „poszłam w zioła”. Jak się okazało skutecznie.
Pozbycie się mojego „palącego problemu” zajęło 3 miesiące.
Zachęcona przez Elę, z którą łączy mnie matematyczne wykształcenie, studia na SGGW i miłość do natury, wierną czytelniczkę mojego bloga, postanowiłam podzielić się z Wami sprawdzonym sposobem. Wymaga on cierpliwości. Ale pomógł już wielu osobom.
Jeśli ktoś leczy się na inne choroby, przed zastosowaniem tej kuracji powinien skonsultować się z fachowym fitoterapeutą.
Przygotowujemy następującą mieszankę ziół:
Folium Vitis idaeae – liść brusznicy – 20 g
Folium Betulae – liść brzozy – 15 g
Flos Cyani – kwiat chabru bławatka – 5 g
Radix levistici – korzeń lubczyku – 15 g
Folium Uvae ursi – liść mącznicy -25 g
Radix Petroselini – korzeń pietruszki – 20 g
Folium Urticae- liść pokrzywy – 47,5 g
Herba Polygoni hydropiperis – ziele rdestu ostrogorzkiego – 12,5
Herba Polygoni avicularis – ziele rdestu ptasiego – 25 g
Herba Equiseti – ziele skrzypu – 27,5 g
Herba Bursae pastoris – ziele tasznika pospolitego – 5 g
Flos Callunae – kwiat wrzosu zwyczajnego 25 g
Herba Solidaginis – ziele nawłoci pospolitej – 25 g
Herba Herniariae – ziele połonicznika – 2,5 g
Herba Majoranae – ziele majeranku – 2,5 g
Herba Lami albi – ziele jasnoty białej – 17.5 g
Herba Trifolii rubri – ziele koniczyny czerwonej – 7,5 g
Vibum cortex – kora kaliny – 10 g
Herba Millefolii – ziele krwawnika – 15 g
Folium Melissae – liść melisy – 40 g
Anthodium Calendulae – koszyczek nagietka – 60 g
Anthodium Chamomillae – koszyczek rumianku – 25 g
Folium Plantaginis lanceolatae – liść babki lancetowatej – 5 g
Folium Menthae piperitae – liść mięty pieprzowej – 5 g
Fructus Silybi mariani – owoc ostropestu – 10 g
Herba Potentillae anserinae – ziele pięciornika gęsiego – 2.5 g
Flos Sambuci – kwiat bzu czarnego – 15 g
Radix Valerianae – korzeń kozłka – 10 g
Strobilus Lupuli- szyszki chmielu – 10g
Folium Orthosyphoni – liść ortosyfonu – 50 g
2 łyżki mieszanki zalewamy dwiema szklankami wody i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy na małym ogniu pod przykryciem 2 minuty. Odstawiamy na 30 minut. Pijemy pół szklanki odwaru trzy razy dziennie przed jedzeniem.
3 razy dziennie przyjmujemy 10 kropli propolisowych 7% na cukrze lub miodzie.
Codziennie zjadamy jeden jogurt naturalny bez cukru.
Dodatkowo (od drugiego tygodnia kuracji) pijemy jeden mały kieliszek soku żurawinowego 2 razy dziennie.
Podczas kuracji trzeba suplementować magnez i potas oraz pić dużo wody, bo mieszanka zawiera sporo ziół moczopędnych.
Jeśli po tej kuracji pojawią się kiedykolwiek wczesne objawy zapalenia pęcherza (lekkie pieczenie, kłucie, dyskomfort) przyjmujemy 3 razy dziennie przez 1 – 2 dni pół szklanki ciepłej wody z łyżeczką sody oczyszczonej. Alkalizujemy w ten sposób środowisko pęcherza moczowego, aby mogła zadziałać arbutyna zawarta w ziołach. Rozkłada się ona w środowisku zasadowym do hydrochinonu, który dezynfekuje drogi moczowe. Do tego dołączamy 3 razy dziennie napar z któregoś z ziół arbutynowych. Może to być:
Folium Uvae Ursi – liść mącznicy lekarskiej
Flos Callunae – kwiat wrzosu zwyczajnego
Folium Vitis idaeae – liść borówki brusznicy
liść gruszy (nie jest to oficjalnie surowiec zielarski, ale zawiera arbutynę i jest łatwo dostępny)
Dodatkowo 3 razy dziennie pijemy napar z ziół moczopędnych. Może to być:
Herba Solidaginis – ziele nawłoci
Folium Urticae – liść pokrzywy
Folium Betulae – liść brzozy
Herba Violae tricoloris – ziele fiołka trójbarwnego
Pijemy też dużo wody, która pomoże wypłukać pęcherz.
Okolice cewki moczowej smarujemy jogurtem naturalnym bez cukru. Dobrze jest także umyć je raz dziennie naparem z kwiatów jasnoty białej. „Dobre” mikroby z jogurtu pomogą w walce z patogenami. Napar z jasnoty zadziała antybakteryjnie i przeciwgrzybiczo.
Po 1 – 2 dniach stosujemy przez tydzień sok z żurawiny (2 razy dziennie mały kieliszek). Żurawina zapobiegnie przywieraniu bakterii do ścian pęcherza i nawrotowi choroby.
UWAGA !!
Nie należy stosować żurawiny w początkach infekcji pęcherza. ZAKWASZA ona środowisko w pęcherzu. A wtedy arbutyna nie rozłoży się do hydrochinonu i ten nie zabije patogenów.
Stosujemy ją zapobiegawczo po likwidacji szkodliwych bakterii, aby zapobiegać ponownej infekcji pęcherza.
Ale tu UWAGA!! Nie należy pić soku żurawinowego zbyt długo i w zbyt dużych ilościach, może on bowiem spowodować szczawianową kamicą nerkową.
Dzięki tym sposobom oraz mojej kuracji nie zwiedzam już ciągle toalet (choć niektóre są bardzo ciekawe) i mogę zaoszczędzony czas poświęcić na zwiedzanie innych miejsc.
Czego i Państwu życzę.
źródła://
Gettman, Matthew T., et al. „Effect of cranberry juice consumption on urinary stone risk factors.” The Journal of urology 174.2 (2005): 590-594.
Terris, Martha K., Muta M. Issa, and J. Ronald Tacker. „Dietary supplementation with cranberry concentrate tablets may increase the risk of nephrolithiasis.” Urology 57.1 (2001): 26-29.
Redmond, Elaine J., et al. „The influence of dietary supplementation with cranberry tablets on the urinary risk factors for nephrolithiasis.” World journal of urology 37.3 (2019): 561-566.

Podróżując jako pasażer nudnymi autostradami i nie chcąc zamęczać męża ciągłym strofowaniem, że jedzie za szybko lub za blisko innego samochodu, przeglądam często pytania na forach internetowych dotyczące naturalnych metod leczenia różnych przypadłości. Czasem trochę doradzam.
Niemniej jednak staram się ćwiczyć cierpliwość. I Was też do tego zachęcam.
Nastał czas, kiedy politycy cytują fraszkę Kochanowskiego o „szlachetnym zdrowiu”, a wszystkim nam niespodziewanie przyszło mierzyć się z podsycanym przez media strachem przed nagłą śmiercią.
Ponieważ można już bez ryzyka mandatu spacerować po lesie niezwłocznie to uczyniłam.
Ostatnimi czasy dużo mówi się o odrobaczaniu. Kiedyś był to temat oczywisty i odrobaczanie dzieci było normą. W miarę poprawiana się higieny temat ten zszedł na dalszy plan. Ale, jak pokazują badania, nie jest z tymi robakami u dzieci aż tak źle.
Jako zwolenniczkę możliwie najbardziej naturalnych i tradycyjnych metod przekonuje mnie (wypróbowany zresztą) prosty, żeby nie powiedzieć prostacki, rosyjski sposób, który pozwala wygonić pasożyty – czyli szklanica koniaku z olejem rycynowym. Koniak ma być jednak dobrej klasy. Innego „robale” podobno nie piją.
Dodatkowo w kuchni w słoju stoi całkiem smaczna, specjalna broń przeciwko wam, czyli nalewka na niedojrzałych orzechach włoskich.
Był taki czas, kiedy moje stawy były w opłakanym stanie. Bardzo mi doskwierały i z przerażeniem myślałam o tym, jak wytrzymam siedzenie dwóch godzin w sali koncertowej na koncercie gitarowym Johna Williamsa.
Koniec roku to czas planów i nadziei związanych z nadchodzącym Nowym Rokiem.
A bombki można powiesić i na drzewie owocowym.
Czekam, kiedy ktoś pierwszy znów zacznie narzekać, że jak zawsze jest za mało pierogów.
Król Salomon słynął z mądrości.
Zawsze, kiedy widzę ogromne drzewa, przypomina mi się wiersz Brzechwy:
Na przykład wiąz.
Ernest Bryll pisał w „Balladzie o drzewach”:
„Czarna krowa w kropki bordo
Wielką niespodzianką były dla mnie frytki z korzenia mikołajka płaskolistnego (Eryngium planum L.).
Wypas zwierząt gwarantuje różnorodność roślin na łąkach. Zniesienie wypasu w parkach narodowych spowodowało zarastanie łąk lasem.