Nalewki jałowcowe

Nalewka na świeżych, niedojrzałych jagodach jałowca. 

Ćwierć szklanki nie do końca dojrzałych jagód jałowca podsuszyć na słońcu przez 4 dni. Potem zalać litrem wódki 45% i szczelnie zamknąć. Po dwóch tygodniach przefiltrować, rozlać do butelek i odstawić na minimum pół roku w ciemne i chłodne miejsce.

Nalewka na świeżych, dojrzałych jagodach jałowca

Ćwierć szklanki świeżych, dojrzałych owoców jałowca rozdrobnić i zalać litrem spirytusu i szklanką przegotowanej, ostudzonej wody. Odstawić zamknięte na tydzień. Przefiltrować i połączyć z ostudzonym syropem z 50dag cukru rozpuszczonego w szklance wrzątku. Rozlać do butelek, zakorkować i odstawić na 3 miesiące w ciemne i chłodne miejsce.

Nalewka na suszonych jagodach jałowca

25 suszonych jagód jałowca potłuc w moździerzu, wymieszać z 1,5 łyżki cukru i wsypać do słoja. Zalać litrem wódki 45% i szczelnie zamknąć. Trzymać w ciemnym miejscu i co kilka dni wstrząsnąć słojem. Po miesiącu przefiltrować, rozlać do butelek i odstawić na 3 miesiące w ciemne i chłodne miejsce.

 

Makaron z pietruszką i tuńczykiem

Posiekaj duży pęczek natki pietruszki. W rondlu rozgrzej odrobinę oliwy (nie za mocno) i dodaj połowę natki. Pomieszaj chwilę i dodaj tuńczyka z puszki (w sosie własnym), 250ml śmietany 18%, kopiastą łyżeczkę koncentratu pomidorowego, sól, pieprz i odrobinę pieprzu cayenne. Podgrzej tylko do momentu, aż będzie się prawie gotować. Zdejmij z ognia i dodaj resztę natki. Wymieszaj z 400g ugotowanego ulubionego makaronu. U mnie są to zwykle motylki, rurki lub grube wstążki.

Ja posypuję jeszcze na talerzu świeżą natką, bo ją uwielbiam.

Smacznego!

Nalewka poziomkowa

1 litr poziomek (najlepiej leśnych) przebrać i wrzucić bez mycia do słoja. Wlać 1 litr wódki 45% tak, żeby pokryła wszystkie owoce. Szczelnie zamknąć i odstawić w słoneczne miejsce na 12 godzin. Nie może stać dłużej, bo nalewka zrobi się gorzka. Po tym czasie nalewkę zlać,  a owoce dobrze wycisnąć.

Przygotować syrop z 1/2 kg cukru i szklanki wody. Zagotować go i dobrze „wyszumować” (czyli zebrać tworzący się z wierzchu „kożuszek”).

Do gorącego syropu wlać nalewkę. Aby zachować jej ładny kolor, trzeba dodać dodać sok z 1/2 cytryny. Nalewkę trzeba błyskawicznie wystudzić wkładając słój do wody z lodem albo polewając go bardzo zimną wodą. Rozlać do butelek i dobrze zakorkować. Korek można oblać parafiną. Odstawić na minimum trzy tygodnie.

Herbata z liści poziomki

Liście poziomek rozsypuje się  w cieniu w kilkucentymetrowej warstwie i suszy przez kilkanaście godzin, aż zwiędną. Następnie skręca się je palcami aż do zauważenia soku. Potem wysypuje się warstwę takich skręconych liści na grubość około 5 centymetrów na dno pudełka. Trzeba je nakryć mokrą tkaniną i pozostawić w temperaturze 26 stopni na 10 godzin. Tak sfermentowane liście należy suszyć 40 minut w piekarniku w temperaturze 100 stopni. Parzy się je jak herbatę.

Źródło: Łuczaj Łukasz „Dzika kuchnia” Warszawa: Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2016

Gulasz z podagrycznikiem

0, 4 kg  wołowiny bez kości, pokrojonej w kostkę, puszka krojonych pomidorów, cebula, czerwona papryka, wino czerwone wytrawne (pół szklanki), duży pęk młodych liści podagrycznika, oliwa z oliwek, sól, papryka ostra, łyżeczka brązowego cukru (albo mniej, zależy od tego, jak słodkie były pomidory).

Rozgrzej oliwę w rondlu i chwilę podsmaż na niej mięso. Dorzuć posiekaną cebulę i chwilę podduś. Wlej pół szklanki wina i dodaj połowę posiekanego podagrycznika. Duś pod przykryciem na małym ogniu przez 15 minut. Następnie dodaj pomidory , nieco wody i gotuj na małym ogniu pod przykryciem kolejne 25 minut. Dopraw solą, ostrą papryką i cukrem. Dorzuć resztę podagrycznika i gotuj jeszcze przez chwilę.

Ja lubię podawać ten gulasz z kluskami francuskimi, bo jestem „kluskojad”, o czym wiedzą już Ci, którzy czytali „Droga przez mąkę”.

Czasem zamiast pomidorów z puszki dodaje świeże. Zamiast papryki można użyć marchewki i dodać jeszcze ziemniaki. Wtedy taki gulasz jest samodzielnym daniem. Kto lubi może dodać łyżkę śmietany 18 %.

Smacznego!!

Tarta cebulowa po prowansalsku

Wyrobić kruche ciasto z 250 g mąki, 100 g masła, 1 małej łyżeczki soli i 1/3 szklanki wody. Czasem ciasto robię też na smalcu albo na oleju. Po wyrobieniu owinąć je ściereczką i włożyć do lodówki na godzinę.

700 g cebuli pokroić w talarki i zrumienić na złoty kolor na 3 łyżkach oliwy. Potem zmniejszyć ogień i dusić jeszcze 5 minut. Dodać łyżeczkę ziół prowansalskich, łyżeczkę tymianku, sól, pieprz i 2 drobno posiekane ząbki czosnku. Dusić jeszcze 5 minut.

Ciasto wyłożyć do natłuszczonej formy, nakłuć widelcem i podpiec lekko przez 15 minut w temperaturze 200 stopni. Żeby ciasto się nie „wybrzuszyło” można przed pieczeniem położyć na nim pergamin i wsypać groch.
Na podpieczoną tartę wyłożyć farsz z cebuli. Jeśli ktoś lubi, może na wierzchu ułożyć czarne oliwki i filety anchois. Polać tartę odrobiną oliwy i piec jeszcze 10- 15 minut.

Czasem robię własną wariację na temat tej tej tarty dodając jako farsz uduszoną cebulę i trochę śliwek węgierek (mogą być mrożone). Jako przyprawę stosuję wtedy tylko sól, odrobinę pieprzu i tymianek (najlepiej świeży).

Cebularz z makiem

Przepis na lubelski cebularz z makiem znalazłam kiedyś w starym kalendarzu. Zdziwiło mnie wtedy bardzo to zestawienie. Mak kojarzyłam bowiem tylko z makowcem i wigilijnymi kluskami z makiem. Ale potrawa okazała się na prawdę dobra.

W Internecie można znaleźć masę przepisów i czasem gorących dyskusji, czy robi się go tak, czy siak. Jest produktem chronionym w UE, co powoduje, że wypiekać go i sprzedawać pod nazwą „cebularz lubelski” mogą tylko piekarnie z odpowiednim certyfikatem. Ale przecież w każdym domu na Lubelszczyźnie może być inny przepis na to danie, przekazywany z pokolenia na pokolenie. W jednym będzie więcej maku, w innym więcej cebuli czy cukru. Więc ustalanie, że lubelski cebularz to jest właśnie to coś, wyrabiane według bardzo konkretnego przepisu,  wydaje mi się dość dziwaczne.

Na szczęście, żeby wypiekać go w domu, nie potrzebuję certyfikatu i mogę sobie sypnąć maku , ile tylko będę chciała.

Ciasto:

  • 500 g mąki
  • 50 g drożdży
  • 200 ml  ciepłego mleka
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka cukru
  • 60 g  masła
  • 1 łyżeczka soli

Z drożdży, 2 łyżek mąki i połowy mleka robimy zaczyn. Odstawiamy go, aż zacznie „pracować”. Jeśli ktoś ma wątpliwości, o co chodzi z tą „pracą” zaczynu,  albo bardzo się spieszy, może użyć drożdży suszonych, które dodaje się do ciasta „po prostu”.  W pozostałym mleku  rozpuszczamy masło. Do miski wsypujemy mąkę i dodajemy wszystkie składniki na ciasto. Mieszamy, a potem pracowicie wyrabiamy.

Wyrobione ciasto odstawiamy w ciepłe miejsce, aż podwoi swoją objętość.

Farsz:

  • 2 cebule
  • 3 łyżki maku (albo ile kto chce)
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 łyżki oleju

Pokrojoną w kostkę lub w piórka cebulę gotujemy 2-3 minuty. Odcedzamy i dodajemy mak, sól, olej i wszystko bardzo dokładnie mieszamy. Po ostudzeniu wstawiamy do lodówki.

Wyrośnięte  ciasto dzielimy na mniejsze porcje i rozwałkowujemy. Ja zwykle rozciągam je po prostu rękoma i ugniatam w środku „dolinkę” na farsz. W „dolinkę” kładziemy cebulę z makiem, a brzegi ciasta smarujemy jajkiem. Pieczemy 20 minut w temperaturze 200 stopni.

Moje cebularze na ogół wyglądają jak makowce. Ale ja lubię mak. Zwiera dużo magnezu, który mi, jako smakoszowi kawy (o czym wspominałam niedawno w „Kawa – zakazana przyjemność?„),  bardzo się przyda. Jest też bogatym źródłem wapnia, co też bardzo mnie cieszy.

Mak działa lekko usypiająco, więc jeśli popiję taki mocno makowy cebularz naparem z rumianku, polecanym w „Rumianek – pora na dobranoc„, to nie obudzą mnie nawet trąby jerychońskie.

Widziałam kiedyś francuskiego mistrza kuchni, który śpiewał wyrabiając ciasto drożdżowe, bo, jak twierdził, ładniej rośnie. I rzeczywiście, jego ciasto rosło nieprawdopodobnie. Nie zawadzi więc ciastu na cebularze też pośpiewać. Zastanawiałam się tylko, jaki repertuar mogą preferować drożdże przy rozmnażaniu. Może  francuska „pościelówka”?

 

 

 

 

Zapiekanka z ziemniakami, rybą i kiszoną kapustą

Składniki:

• 1 kg ugotowanych ziemniaków
• 4 ząbki czosnku
• 1 łyżeczka ziaren kminku
• 800 g filetów z dorsza bez skóry (najlepiej świeżego). Mrożony też się nadaje, ale ma trochę zbyt dużo wody i zapiekanka się „rozłazi”.
• 2 cebule
• 500 g kiszonej kapusty
• 200 ml mleka
• ½ łyżeczki zmielonej gałki muszkatołowej
• ½ łyżeczki suszonego majeranku
• sól, pieprz, olej

Sposób przygotowania:

Siekamy drobno 2 ząbki czosnku, dorzucamy utarte w moździerzu ziarna kminku, sól do smaku i ucieramy z odrobiną oleju na pastę. Smarujemy tą marynatą filety dorsza, pokrojone w mniejsze kawałki. Marynujemy rybę 10 minut. Przesmażamy ją  krótko na oleju.

Drobno posiekane cebule przesmażamy na odrobinie oleju i dodajemy do nich  odsączoną z soku  kapustę kiszoną. Dusimy, aż kapusta nieco zmięknie. Dodajemy pieprz, trochę kminku i odrobinkę miodu (jeśli ktoś lubi i jeśli kapusta jest bardzo kwaśna). Dusimy jeszcze kilka minut.

Uduszoną kapustę przekładamy do żaroodpornego naczynia, a na niej układamy przesmażonego dorsza.

Ziemniaki przeciskamy przez praskę. Do nagrzanego garnka wlewamy mleko, dorzucamy 2 ząbki czosnku pokrojone w plastry, gałkę muszkatołową, pieprz, sól, majeranek. Kiedy mleko się zagotuje, dokładamy ziemniaki. Całość mieszamy na jednolitą, puszystą masę.

Ziemniaki  wykładamy na kapustę i rybę, wyrównujemy i posypujemy odrobiną kminku i majeranku.

Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180°C na 25 minut.

Smacznego!

Karbowane wstążki ze szparagami, pomidorami i kaparami

Umyj szparagi  (200 g) pod bieżącą wodą, usuń twardą część łodyg, pokrój je na kawałki i gotuj w osolonej wodzie przez pięć minut. Można ostatecznie użyć szparagów ze słoika. 

300 g małych pomidorków umyj i podziel na pół.

Obierz  cebulkę szalotkę, posiekaj drobno i wrzuć  na patelnię z rozgrzaną łyżką oliwy. Dodaj do cebuli wcześniej blanszowane szparagi i gotuj mieszając przez pięć minut . Jeśli dodajesz szparagi ze słoika gotuj tylko dwie minuty.

Dodaj na patelnię posiekane pomidory, kapary (łyżkę), dopraw solą (pamiętając, że kapary są słone) i pieprzem. Gotuj na małym ogniu przez dziesięć minut, mieszając od czasu do czasu.

Ugotuj makaron  (300 g)  w osolonej wodzie i po odcedzeniu wymieszaj z sosem.

To w zasadzie danie ciepłe. Ale na zimno też jest smaczne.

Kogoś może zdziwić, że jadam szparagi, o których wszędzie można przeczytać, że są przy dnie zakazane. Ale  znalazłam całkiem nową pracę,

Iqbal, M., et al. „Review on Therapeutic and Pharmaceutically Important Medicinal Plant Asparagus officinalis L.” Journal of Plant Biochemistry and Physiology 5 (2017): 180.

w której mówi się o tym, że szparagi są wręcz zalecane przy dnie.

Jedynie ci, którzy dorobili się już kamieni nerkowych, powinni ich unikać.

Zatem smacznego.

Selery zapiekane po francusku

2 średniej wielkości selery umyć szczoteczką i ugotować pod przykryciem przez 40 minut dodając odrobinę soli. Po wystudzeniu pokroić w plastry.

Wywar można zużyć na zupę albo wypić. Posiadacze kamieni w woreczku żółciowym muszą popijać bardzo małymi porcjami.

Zrobić sos z 3 łyżek ciepłej wody, 3 łyżek oliwy z oliwek, 1 łyżeczki musztardy (można próbować z różnymi rodzajami musztardy, bo zmienia to nieco smak potrawy), 1/4 łyżeczki pieprzu i soli. Sosem zalać selery i wstawić do lodówki.

Pół zielonej i pół czerwonej papryki oraz cebulę pokroić. Posiekać natkę pietruszki, koperek i szczypiorek. Zieleniny powinna być co najmniej jedna, duża , czubata łyżka.

4 żółtka i 300 g śmietany wymieszać z pokrojonymi warzywami i zieleniną  i posolić. Dodać do mieszaniny ubitą pianę z 4 białek. Jeśli ktoś lubi, można dodać kilka pokrojonych zielonych oliwek.

Seler odsączyć lekko z sosu, włożyć do naczynia do zapiekania i zalać przygotowaną masą. Zapiekać 10 minut w temperaturze 200 stopni.

Podawać świeżo po upieczeniu.

Dobrym dodatkiem będzie lekkie białe albo różowe wino.

Jeśli zdziwi kogoś wino w przepisie dla podagryka niech poczyta Sylwestrowe toasty.